poniedziałek, 13 października 2014

Części Duszy Prolog

                                                             Prolog

           Rozpadał się straszny deszcz i wszystkie sosny huśtały się z boku na bok jak by zaraz miały się złamać pod naciskiem silnego wiatru. Kraina była położona pomiędzy czterema szczytami, były nazwane po czterech Elficzkach które w pradawnych czasach założyły tu niewielką osadę: Marika, Jurkun, Zaria, Aruna. Najwyższa z nich była ta ostatnia i tam też po wiekach zbudowano pałac. Piękna kryształowa część przylegała do zbocza góry w której ciągnęły się korytarze i pokoje dzięki czemu góra stała się nieodstępną częścią pałacu co znowu sprawiało iż zdobycie zamku stawało się niemal niemożliwe. Nikt nie mógł przecież pokonać góry ani matki natury która jak twierdzono od zawsze wspierała Elfy. Pomiędzy szczytami kraina była porośnięta gęstymi lasami mieszanymi przemieniającymi się w iglaste tylko u podnóża Aruny. Z czasem Kraina przybrała nazwę Karhem, jednak z reguły mało kto się tutaj zapuszczał. Przejście przez góry było trudnym zadaniem a jeśli nawet się to komuś udało to na tym się kończyło. Elfy bardzo starannie broniły swych terenów, niewielkie domostwa były pozornie przypadkowo rozstawione po rozległym leśnym terenie. Mówiono jednak że z zamkowych komnat Elfy są wstanie dostrzec każde z nich. Jaki był tego skutek? Jeżeli ktoś nawet pokonał góry i wchodził w gęste zarośla nie mógł albo znaleźć drogi i gubił się na zawsze albo na swoje nieszczęście trafił na strażników lasów wyspecjalizowanych w ukrywaniu się na drzewach oraz walki zarówno łukiem jak i sztyletami. Mówiono więc że Karhem jest poza zasięgiem kogokolwiek poza elfami. Dlatego dziś w czasie ulewy Wszystkie elfy były tak podenerwowane. Zespół składający się z trzech elfów, dwóch kobiet i jednego mężczyzny gnał konno przez las. Wydawało się że wiatr odgina gałęzie drzew umożliwiając im przejazd. Kopyta koni uderzały o mokrą ziemie rozchlapując błoto na boki. Nagle gdy ostatnie drzewa przed nimi się rozchyliły stanęli przed niemal gładką ścianą. Zwierzęta nerwowo rżały i dreptały w miejscu gdy nagle duży fragment ściany jak by zapadł się do środka góry po czym odsunął na bok. Cała trójka wjechała do środka, mężczyzna zeskoczył z konia i podszedł do jednej z kobiet. Ta nie schodziła z konia tylko odchyliła się trochę ukazując co całą drogę tak skrupulatnie ściskała i osłaniała przed deszczem. Była to mała elficka dziewczynka, była wyraźnie zmarznięta i zmęczona. Kobieta podała dziecko na co mężczyzna przytulił je do siebie i szybkim krokiem poszedł w jeden z korytarzy. Wszyscy których napotykał pośpiesznie schodzili mu z drogi aż nagle stanął przed ogromnymi posrebrzanymi drzwiami, służba otworzyła je przed nim i jego oczom ukazała się wielka sala. Była okrągła a ściany były ze szkła tak że widać było całe Karhem oraz jedną stronę gór. Na samym środku był srebrny tron cały w jasno niebieskim materiale. Kobieta która była w sali jednak nie siedziała na nim. Krążyła niespokojnie po całej sali znieruchomiała jednak gdy zobaczyła mężczyznę. Ten uklęknął na jedno kolano i ściągnął srebrny hełm przez co mokre, długie, blond włosy poprzyklejały się do pleców.
  • Wasza wysokość... - zaczął pokazując śpiące dziecko jednak kobieta uciszyła go ruchem ręki.
  • Zatrute? - rozległ się jej melodyjny głos ale twarz miała ściśniętą ze złości.
Obróciła się do niego przodem tak że delikatna jedwabna sukienka w jasno różowym kolorze zafalowała w powietrzu.
  • Tak moja pani.. - odpowiedział mężczyzna z wyraźną niepewności.
Kobieta nie odpowiedziała uniosła dumnie wysoko głowę i odwróciła się w stronę tronu po czym ruszyła do niego. Suknia znów zafalowała, mężczyźnie przypominała ona delikatne płatki lilii.
  • Zabierz ją do skrzydła szpitalnego, niech nasi medycy zajmą się nią..
  • Elijano! - przerwał jej mężczyzna, na co ta spojrzała na niego zaskoczona.
  • Daruj mi proszę ale to na prawdę za wiele! Musimy coś z tym zrobić! Ile Elfów ma jeszcze paść jego ofiarą?! Wiem.. rozumiem co musisz czuć... na pewno wracają wspomnienia... i ta ... hańba... Ale wiesz tak samo dobrze jak ja że to na pewno on... nie robi tego bez powodu.. to zaproszenie... szuka jej... musisz ją wezwać nie zależnie od tego jak bardzo jest to dla ciebie przykre. Proszę... pomyśl o tych wszystkich którzy ciągle leżą nie przytomni...
Wyglądało na to że kobieta zaraz go uderzy, wręcz już się zamachnęła kiedy zawahała się w połowie ruchu. Dopiero teraz dostrzegła że kryształowe łzy spływają jej po twarzy. Cofnęła rękę i spojrzała na małą dziewczynkę. Nachyliła się do niej i pogłaskała po jasnych włoskach po czym spojrzała w niebieskie oczy mężczyzny.
  • Wiem... daruj mnie proszę... Weź trzech ludzi, najlepsze konie i proszę cię.. jedźcie czym prędzej. Zrób co będzie w twojej mocy żeby przyjechała do nas... - na tą mężczyzna wstał błyskawicznie i niemal biegiem puścił się przez korytarze.


Królowa została sama ze sobą. Nie podniosła się jeszcze, zasłoniła tylko twarz rękami i cicho łkała.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz